Przejdź do głównej zawartości

Ilu oddechów jesteś świadomy? Wiesz w ogóle, że żyjesz?

Witajcie,

Dziś przeczytałemciekawą książkę o oddychaniu i świadomości, jak już się domyślacie z tytułu posta, i chciałbym się tym z wami podzielić.
Ma ona nieco ponad 100 stron, do tego część z nich jest prawie pusta, toteż nawet mi, który czyta wolno, udało się przez nią przebrnąć w niecałą godzinkę.

Mianowicie jest to książka "Sztuka oddechu. Sekret świadomego życia" autorstwa Danny'ego Penman'a, autora światowych bestsellerów o mindfulness- tego też właśnie dotyczy ta pozycja.




Czym jest "mindfulness"?
Tłumaczy się to, jako "uważność", "uważna obecność". Chodzi tu o trening uważności, trening kierowania naszej świadomości na to, czego właśnie, w tejże chwili, doświadczamy, zwrócenie uwagi na tu i teraz, bez wybiegania w przyszłość czy przeszłość. Ciekawa koncepcja, nie powiem.
Każdy z nas doświadcza czegoś w każdym momencie, jednak mało kto jest tego w ogóle świadomy.
Taki trening pomaga głównie tym, którzy nie radzą sobie zbytnio, czy tez zauważają w sobie po prostu nagromadzenie stresu i negatywnych emocji.
Jakby nie było, większość z nas to ma, także i ja, toteż z ciekawości sięgnąłem po tę pozycję.

Najpierw trochę o oddechu.


Oddychamy około 22000 razy dziennie- ilu oddechów jesteśmy świadomi? Na pewno bardzo niewielu.

W sumie to ciekawe, gdy ktoś mówi o oddychaniu, zwykle właśnie wtedy zauważamy, że sami oddychamy, zaczynamy kontrolować oddech umysłem, przestajemy oddychać automatycznie i zwykle staramy się powrócić do automatyczności, bo boimy się, że już nam tak zostanie i całe życie będziemy musieli myśleć o tym, żeby oddychać haha.
Kto z nas tak nie miał? Ja nie raz xD

Tutaj mamy do czynienia z czymś zupełnie odwrotnym- chodzi właśnie o to, by oddychać świadomie, bo właśnie dzięki temu można sobie w życiu lepiej poradzić z przeciwnościami, ze stresem, a także uwolnić kreatywność, poprawić pracę naszego umysły. No kto by pomyślał.

Samoświadomość jest właśnie tym, co odróżnia nas od zwierząt, od wszystkiego.
Natura nie dba o to, byśmy byli szczęśliwi, pozbyli się nadmiaru stresu. Chodzi tylko o to, by przetrwać.
Na szczęście dzięki temu, że jesteśmy istotami rozumnymi, możemy nad tym zapanować. Między innymi poprzez oddychanie.

Udziądź zatem spokojnie, albo stój, jak chcesz, zamknij oczy, zacznij świadomie oddychać, powoli, spokojnie, skup się na oddychaniu. Po chwili zapewne twoje myśli zaczną błądzić- taki ich przywilej- to nic złego- przywołaj je wtedy na miejsce. Potem skup się na tym, czego właśnie doświadczasz, tu i teraz, w tej chwili: co czujesz, co słyszysz itp. Czy czujesz przepływ powietrza przez twoje organy, czy czujesz swoje stopy, dłonie, czy coś cię boli, czy jesteś zestresowany, czy może rozweselony? Skup się na tym, co tu i teraz. Cały czas oddychaj.
Coś takiego pokazuje nam autor, jako trening uważności.

W książce, o której piszę, znaleźć można kilka takich treningów, nazywanych przez autora medytacjami (choć zastrzega on, że nie ma to wspólnego z żadną religią- sam mówi o sobie, że jest osobą "równie uduchowioną, jak kawałek drewna...")- nie o to też tu chodzi, żeby wchodzić w drogę jakiejś religii, więc nie ma sie czego bać, no może poza pokusą samouwielbienia.

Czasem trzeba nam chwili takiego wyciszenia, uspokojenia, żeby pozbierać myśli, odetchnąć, zebrać się na nowo do pracy, czy cokolwiek musimy zrobić. Czyż nie?

Autor zwraca również uwagę na to, iż naszym życiem rządzą przyzwyczajenia. Dzięki treningowi uważności i to możemy w sobie pokonać, by być mniej zestresowanym, by mieć mniej czarnych myśli, by  po prostu byc spokojniejszym.

Także no, to tyle o książce. Żeby nie było- nie podchodzę do tych pomysłów bez odrobiny sceptyczności, szczególnie do medytacji bez choćby odrobiny religijności. Uważam też, że trzeba zwrócić uwagę na to, by nie popaść w samozachwyt (jak już pisałem), nie stać się swoim własnym bogiem. Można połączyć ową "medytację" z modlitwą, aby o tym pamietać, dlaczego nie.
Jeśli się będzie o tym pamiętało, to takie praktyki, tak myślę, przyniosą nam raczej dużo dobrego w codziennym życiu. Temu o tym piszę :D

A wy co sądzicie? Myślicie, że takie praktyki mogłyby wam się w życiu przydać, czy może macie jakieś inne świetne sposoby na radzenie sobie ze stresem, negatywnymi emocjami czy złymi przyzwyczajeniami? Zachęcam do komentowania :D

Pozdrawiam więc i do napisania,
Reb


Komentarze