Witajcie, Jadę sobie tramwajem, spokojnie czytam książkę, gdy nagle odzywa się do mnie facet spod przeciwnego okna: -Synu, masz może książeczkę do nabożeństwa i różaniec? -Nie, nie przy sobie, w domu mam. -Nie masz książeczki ani różańca? A jesteś katolikiem? -Tak. -To nieładnie. Powiedziawszy to, dał mi już spokój, ale tylko powierzchownie. W środku zostawił wiele pytań. Zanim się jednak nad tym porozwodzę, może wpierw zakończę tę historię. Otóż myślałem, że to może być jakiś człowiek z odnowy, czy może nawet protestant. Oni, z tego, co wiem, lubią takie akcje. Po chwili jednak zacząłem i co do tego mieć wątpliwości. Obok niego siedziała dziewczyna, niezbyt grzecznie ubrana, niewątpliwie jego towarzyszka. Śmiała się i głośno mówiła, że nie wierzy, że to zrobił itp. On też się śmiał, potem zaczął coś do niej gadać, przerywając co chwilę przekleństwami. Ja zatopiłem się w lekturze mojej książki. Gdy zbierali się już do wyjścia, zwrócił jeszcze raz moją uwagę, gdy podszedł d...
Blog studenta Fizjoterapii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. O studiach, o życiu, o grach i nie tylko.