Przejdź do głównej zawartości

"Zejdź mi z oczu Szatanie"- czyli jak czynić dobro

Witajcie moi drodzy!

Niedziela, 3. września 2017r., dla wielu, choć nie dla mnie, ostatni dzień wakacji. Jedni się smucą, drudzy weselą, jak kto lubi. Mnie osobiście sprawa nie dotyczy- jeszcze 3 tygodnie wakacji przede mną. Potem się zacznie jazda bez trzymanki i oby bez kraksy. Nie wiem, czy wszyscy tak mają, czy tylko ja, że nie mam zielonego pojęcia co jak gdzie kiedy, ogólnie jakiś niedoinformowany jestem w tym roku. Zapowiadają się ciekawe studia.

Wracając do dnia dzisiejszego- wstałem sb po 9, jak to w niedziele bywa. Szybko szybko, śniadanie, toaleta, ubieranie i do kościółka. Od kilku dni coś mnie boli w lewym biodrze, mam nadzieje, że przejdzie, dość nieprzyjemne uczucie, choć nic sb nie zrobiłem, ciekawe... Aż mi się ta fajna piosenka, czy też rymowanka przypomniała:

"Boli mnie noga w biodrze, 
chodzić nie mogę dobrze, 
ale tańcować mogę,
zawiążę chustą nogę."

No i tego. Poszedłem sb do kościółka, na Mszę zdążyłem. Trochę byłem niewyspany, sam nwm czemu, nawet raz czy dwa ziewnąłem. Aż tu nagle wielkie bum:

EWANGELIA
  Mt 16, 21-27

"Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: «Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie». Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku».

Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?

Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania»."

"Zejdź Mi z oczu, szatanie!". Te słowa Jezus kieruje dziś do swojego ucznia, Szymona zwanego Piotrem, tego samego, którego nazwał Skałą, na której zbuduje swój Kościół. Tego samego, który miał przewodzić apostołom, który miał zostać pierwszym papieżem. Tego samego, który przed chwilą, dzięki Bożemu objawieniu, nazwał Jezusa "Mesjaszem, Synem Boga żywego".

Czemu więc Jezus najpierw chwali Piotra, nadaje mu ważną rangę itd., a po chwili nazywa go szatanem?
Bo Piotr stanął między nim, a Ojcem.
Dlaczego to zrobił?
Jezus mówił o swojej rychłej, nieuniknionej śmierci, straszliwej jak wiemy. Piotr zapewne chciał Go pocieszyć. Pomyślał, że to, co powie, będzie dobre, jednak zapomniał, lub po prostu nie zdawał sobie sprawy, że to, co dobre po ludzku, wcale nie musi być dobre w oczach Boga.

To samo możemy znaleźć w Biblijnym fragmencie mówiącym o Marcie i jej siostrze Marii:

Łk 10,38-42
 "W dalszej ich drodze zaszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa. Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła». A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba [mało albo] tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona»."

Mamy tutaj widoczny kontrast w zachowaniu sióstr. Pierwsza z nich, Marta, robiła to, co dobre w ludzkich oczach. Druga natomiast, Maria, to, co dobre w oczach Boga- "obrała najlepszą cząstkę". Marta, widząc, że Maria nie robi nic poza słuchaniem Pana, nie uwija się wokół niego jak Marta, powiedziała do Jezusa, żeby jej kazał pomóc. On natomiast pokazał, że nie to jest ważne, żeby robić po swojemu. Jakby chciał, to by powiedział, żeby go obsługiwały. On jednak wolał, aby posłuchały Jego słów i robiły to, czego naprawdę oczekiwał.

Tak samo jest z Piotrem. Myślał, że pocieszając, pomoże Jezusowi, a tak naprawdę stanął między Nim a Bogiem Ojcem. Zrobił dobrze w oczach ludzkich, ale źle w Boskich. Nie słuchał Boga, tylko siebie.

Fragment Ewangelii czytany dziś w Kościele jest często przytaczany w celu zdyskredytowania prymatu Piotra, o którym to była mowa tydzień temu, kiedy Pan Jezus powiedział do swego ucznia:
"Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego..."
Nazwanie Piotra szatanem następuje tuż po nazwaniu go Skałą.

Podobny schemat powtarza się w innym fragmencie:

Łk 22, 31-34
"Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę; ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara. Ty ze swej strony utwierdzaj twoich braci". On zaś rzekł: "Panie, z Tobą gotów jestem iść nawet do więzienia i na śmierć". Lecz Jezus odrzekł: "Powiadam ci, Piotrze, nie zapieje dziś kogut, a ty trzy razy wyprzesz się tego, że Mnie znasz".

Widać tu wielkie podobieństwo, aż kłuje w oczy, do sytuacji z dzisiejszej Ewangelii. Jezus zwraca się do Szymona ze szczególną misją, ten wyrywa się z deklaracją, jakby to wynikało z jego zalet, na co Jezus odpowiada pokazując, że tak nie jest.

Biblia pokazuje, że wszystkie uprawnienia wiążące się z urzędem papiestwa nie opierają się w żadnym stopniu na osobistych zaletach, dobroci, czy mądrości papieża. Papiestwo nie oznacza doskonałości człowieka - znajdziemy w historii papieży głupich, złych, rozpustnych, ale nie sposób znaleźć papieża, który podał do wierzenia jakąkolwiek naukę niezgodną z nauczaniem Jezusa.

Wracając do głównego tematu- wielu uważa, że nie trzeba szukać i słuchać Boga- wystarczy być dobrym człowiekiem, żeby zostać zbawionym. Przytoczone fragmenty pokazują, że to nieprawda, bo nie wszystko jest dobrem, co pozornie na dobro wygląda.
Dzisiaj Pan Jezus uczy, że nie mamy polegać na swoich wartościach, dobroci, na niczym, tylko na Nim. Tylko jeśli będziemy robić, to, co On od nas oczekuje, dostaniemy naszą nagrodę. Bo nagroda ze świata przeminie, a ta od Boga- nie.

Nie róbmy więc po swojemu, a co więcej- zaprzyjmy się samego siebie, na barki weźmy swój krzyż i idźmy przez życie naśladując naszego Pana. On odda nam według naszych uczynków, według tego, czy robiliśmy to, co Jemu miłe, czy to, co miłe dla świata doczesnego, który przeminie i nic z niego nie zostanie.

Sam wiele razy łapię się na tym, że robię po swojemu, że myślę, że coś będzie dobre, a potem okazuje się co innego. Niestety. Na szczęście Bóg jest dobry i miłosierny i jeśli żałujemy swoich złych czynów, zawsze nam przebaczy i przygarnie do siebie, jak ojciec marnotrawnego syna.

Życzę wam błogosławionej niedzieli moi mili i bądźcie dobrzy, ale tak na prawdę :D

Pozdrawiam i do napisania,
Reb


Komentarze

  1. Jezus do Piotra powiedział także:" Ty gdy się kiedyś nawrócisz!" Fajny blog!

    OdpowiedzUsuń
  2. Łukasza 22:(31) Szymonie, Szymonie, oto szatan wyprosił sobie, aby was przesiać jak pszenicę. (32) Ja zaś prosiłem za tobą, aby nie ustała wiara twoja, a ty, gdy się kiedyś nawrócisz, utwierdzaj braci swoich.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz