Przejdź do głównej zawartości

Potrzeba dialogu

Chłodny, wietrzny, deszczowy mamy dziś dzień (Smuteczek :c).  Jesienna chandra zdaje się zaczynać przejmować władzę. Jesienna, choć teoretycznie mamy jeszcze lato. No cóż, dla niektórych lato kończy się z nadejściem szkoły, może pogoda się po prostu pod to podporządkowała?

Kap, kap, chlapu, chlap, szszszsz (odłos wiatru hehe).

Ale jak widać nie wszędzie jest dzisiaj chłodnawo. Gdzieniegdzie aż syczy z gorąca.
Mowa tu oczywiście o internecie- bo o czym innym.

Poprzez media społecznościowe można się dowiedzieć praktycznie wszystkiego o wszystkich i wszystkim. Ludzie publikują co bądź, cokolwiek ślina na język przyniesie. Po co to robią?
By się pochwalić, by zostać zauważonym, by zyskać sławę, by na kogoś wpłynąć.

Internet jest medium łączącym ludzi z ludźmi, umożliwiającym rozmowę, dialog, wymianę wiedzy, poglądów itd.
Niektórzy używają go jednak, niestety, w zły sposób- siejąc nienawiść, hejt itp.

Teoretycznie jest to normalne, jesteśmy wszakże tylko ludźmi. Błądzimy.

Jednak czy jest normalne, aby ksiądz katolicki, czy zakonnik, który mówi o i chwali się życiem pełnym miłości, jest (wg siebie samego) bardzo tolerancyjny, chce dialogu wszędzie, gdzie się da, siał hejt w internecie, wyśmiewał innych, kazał blokować, nie podejmować z kimś rozmowy tylko za to, że wyznaje inne poglądy? No nie jest. Osoba po święceniach nie powinna tak postępować- skoro mówi, że chce dialogu ze wszystkimi, a jednak po chwili dodaje, że niektórzy nie zasługują na dialog, to co to ma znaczyć?

Jak uczył Pan Jezus? Mamy wyzywać innych i odsuwać od siebie, bo nas napominają? NO BO PRZECIEŻ TYLKO MY MAMY RACJĘ!!!1! Czy może mamy podejmować każdego z miłością? Może napominają mnie, bo jednak coś robię źle? Może powinienem przyjrzeć się z boku temu, co robię? NIE NO PRZECIEŻ MOJE CZYNY I SPOSÓB ŻYCIA SĄ IDEALNE, CO Z TEGO, ŻE SETKI LUDZI MÓWIĄ CO INNEGO, PO CO Z NIMI ROZMAWIAĆ, BANUJCIE ICH TAK JAK JA TO ROBIĘ!!!1!

Ehh czasami po prostu brak słów...

Kościół Katolicki, jak wiemy, jest jedyny, prawdziwy, powszechny. A jednak, kiedy zajrzymy do wewnątrz, zobaczymy, że nie jest w cale taki całkiem jednolity. Rozdział KK jest coraz bardziej widoczny. Wszyscy wiemy, że nasi bracia w wierze- protestanci czy prawosławni- sami w sobie są też podzieleni. Niestety, mało kto zdaje sobie sprawę, że KK też powoli (znowu) się dzieli wewnątrz siebie.
Zdaje się, że każdy wewnątrz KK może sobie mówić i robić co chce, ukrywając się pod płaszczykiem tego, że przecież KK tego nie potępia, a wręcz przeciwnie- dopuszcza i nikt nie poniesie konsekwencji tego, co mówi i wmawia innym.
Czasami stanowisko jednej ze stron jest zupełnie inne od stanowiska prezentowanego przez inną stronę, a stron jest kilka i każda, mimo pozoru mówienia tego samego, mówi zupełnie co innego. Jeszcze jakby robili to świeccy, ale robią to osoby konsekrowane,mające być dla nas autorytetami...

Tak naprawdę, będąc w KK, można być tak samo zagubionym, jak i poza nim, zwłaszcza, przez takie właśnie siejące ferment osoby.

Jesteś katolikiem, coś cię zaniepokoiło, chcesz się dowiedzieć, co o tym mówi, jakie ma stanowisko Kościół, do którego należysz. Idziesz więc do autorytetu np. księdza, aby o tym porozmawiać. No i super, dowiedziałeś się, jest ok. Ale nagle inna osoba, również autorytet, powiedzmy jakiś inny ksiądz, mówi coś zupełnie innego, zupełnie przeciwnego temu, co powiedziała pierwsza. Co wtedy? Co zrobić, aby się w tym wszystkim nie pogubić?
Prawda jest taka, że jeśli samemu się nie dowiesz, możesz nigdy się nie dowiedzieć, lub żyć w kłamstwie, niestety...
Trzeba samemu poszukiwać i czytać różne dokumenty wydane przez KK, mówiące o tym, co nas interesuje, bo jak widać nie ma co polegać na innych... Myślimy, to ksiądz, chyba wie o czym mówi, na pewno dobrze mi doradzi- jak widać, wcale nie jest tak hop siup.

Stanowisko Kościoła wobec każdej rzeczy jest oczywiście jedno i za każdym razem jest ono prawdziwe- sam Jezus nas o tym zapewnił, mówiąc do Piotra "cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie". Niestety, przez "ludzi Kościoła", są te stanowiska często naciągane tak, aby nie wykraczały jednoznacznie poza pierwotny sens, ale też tak, że z tym pierwotnym sensem za dużo wspólnego nie mają, byle tylko zgadzały się z ich koncepcją...

Żeby odnaleźć każdy dokument, jaki nas interesuje, trzeba się czasem nieźle naszukać i na tej drodze można napotkać przeszkody, przeszkody, które mogą nas poprowadzić zgubną drogą i zwieść. Trzeba więc bardzo uważać.

Dlaczego nie może być tak, że każdy ksiądz mówi to samo o tym samym? Czemu władze kościelne dopuszczają do tak wielu nadużyć?

Dochodzi do tego, że świeccy muszą poprawiać osoby konsekrowane. Jednak często te osoby, uznając się za bardziej obeznane w temacie, lekceważą co się do nich mówi, a co więcej- wyzywają i oczerniają tych, którzy z miłością chcą po prostu ich upomnieć.

Władza kościelna powinna więc być bardziej stanowcza. Powinny być większe restrykcje, ograniczenia, nadzór, bo tak to wielu księży zaczyna uznawać siebie za ostateczne autorytety i wywyższa ponad innych.

W naszym Kościele potrzeba dialogu, a mimo to coraz częściej spotykamy się z odrzuceniem, zamknięciem, odgradzaniem swoich przestrzeni. Ludzie chcą, aby się z nimi zgadzano, rozmawiają tylko z tymi, co się z nimi zgadzają. Czy nie wolno nam już wątpić?

Nie ma co się dziwić, że wiele ludzi odłącza się od KK, przechodzi do innych, mniejszych wspólnot, które odpowiadają na ich potrzebę prawdziwego dialogu, u których znajdują zrozumienie, a co więcej- pomocną dłoń, zamiast napomnienia i oburzenia.

Mówi się, że u naszych braci protestantów, trochę bardziej na zachodzie, można na jednej ulicy spotkać 5 zborów mające własne, różne zdanie na temat danej rzeczy. Te ich wspólnoty, choć jest ich wiele i są małe, zgadzają się chociaż wewnątrz siebie.
Katolicy, próbując nawracać takie osoby, pokazuje im te ich niezgody, a oni w zamian pokazują katolikom ich niezgody i wtedy już żaden inny argument nic nie zdziała...

Sam jestem oczywiście katolikiem i nie zamierzam tego zmieniać, chociażbym nie znalazł żadnego autorytetu, który odpowiedziałby na moje wątpliwości i wspomógł mnie. Jest zapewne bardzo wielu takich księży, zakonników- znam kilku i bardzo szanuję.

Jezus, w mowie do Piotra, powiedział "Ty jesteś Piotr [czyli Skała] i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą". Prawda- Kościół przetrwał już wiele i przetrwa zapewne jeszcze więcej, dlatego też zostanę i będę mu wierny do końca.

Dziś mamy pierwszy czwartek miesiąca- dzień modlitw o powołania kapłańskie. Pomódlmy się jednak nie tylko o to- pomódlmy się, aby ci, którzy już są kapłanami, byli prowadzeni przez Boga właściwymi ścieżkami i doznawali łask, których na tych ścieżkach potrzebują i aby prowadzili tymi ścieżkami innych i doprowadzili ich do Boga.
Amen.
Pozdrawiam,
Reb


Komentarze