Witajcie w ten jakże piękny wieczór, szczególnie gdy spaceruje się alejkami cmentarzy wypełnionymi migającymi światełkami w różnorakich barwach.
Uroczystość Wszystkich Świętych, uroczystość ku czci wszystkich tych z nas, którzy cieszą się już wiecznym przebywaniem w Niebieskim Jeruzalem, wraz z naszym Ojcem, Bogiem Jedynym.
Jakże szczęśliwi muszą oni tam teraz być!
Ewangelia wg św. Mateusza mówi nam:
<<17 1 Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. 2 Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. 3 A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. 4 Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: "Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza".>>
Opisane tu Przemienienie Pańskie- to była tylko namiastka Nieba. Nie potrafimy, nikt z nas, wyobrazić sobie, jak bardzo będziemy szczęśliwi Tam, gdzie będziemy widzieć Boga takim, jaki jest. To, co ujrzeli Apostołowie, było tylko namiastką, a zobaczcie- chcieli rzucić wszystko, rozbić namioty i zostać tam, tak byli szczęśliwi. Teraz pomyślcie- jeszcze bardziej szczęśliwi są wszyscy ci, którzy już są w Niebie.
Nie musimy się za nich modlić, już tego nie potrzebują (możemy się za to modlić o ich wstawiennictwo u Pana, Boga naszego). Dzisiaj czcimy ich, wszystkich świętych i zwracamy szczególnie uwagę na to, że każdy z nas, niezależnie od rasy, narodu czy języka, każdy z nas powołany jest do świętości. Świętość to dar, na który nie zasługujemy i nigdy nie będziemy na niego zasługiwać. Jednak Bóg, który jest Miłością, tak bardzo nas ukochał, że daje nam to, na co nie zasługujemy, a chce tylko jednego- byśmy kochali.
Cytując św. Augustyna- "Kochaj i rób co chcesz", a nie tylko "Róbta co chceta", jak mówią niektórzy- mamy kochać, bo miłość jest najważniejsza- zostaliśmy stworzeni z miłości, możemy miłość dawać i jedyne, co zastaniemy w Niebie, to miłość.
Wszyscy znamy 3 cnoty Boskie- wiarę, nadzieję, miłość. Na cóż nam jednak w Raju pierwsze dwa? Miłość jest najważniejsza! Jeśli prawdziwie pokochamy, wszystko, co będziemy chcieli zrobić, będzie miało na celu sprawienie innym dobra, podzielenie się tą miłością.
Jutro przeżywać będziemy Dzień Zaduszny, a właściwie Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych. Pomódlmy się tego dnia, jeśli dzisiaj tego nie zrobiliśmy (a nawet, jeśli to zrobiliśmy), za tych wszystkich, którzy zmarli, opuścili ten ziemski padół i potrzebują naszej modlitwy- czyli za dusze w czyśćcu cierpiące, bo potrzebują naszej modlitwy jak nikt inny.
Tak mówi Pismo Święte:
<<Uczyniwszy zaś składkę pomiędzy ludźmi, posłał do Jerozolimy około dwu tysięcy srebrnych drachm, aby złożono ofiarę za grzech. Bardzo pięknie i szlachetnie uczynił, myślał bowiem o zmartwychwstaniu. Gdyby bowiem nie był przekonany, że ci zabici zmartwychwstaną, to modlitwa za zmarłych byłaby czymś zbędnym i niedorzecznym, lecz jeśli uważał, że dla tych, którzy pobożnie zasnęli, jest przygotowana najwspanialsza nagroda - była to myśl święta i pobożna. Dlatego właśnie sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu>>
Jak widać, pierwsze dni listopada wcale nie należą do smutnych, jak wielu z nas się wydaje. Czas płynie naprzód, rodzimy się, żyjemy, umieramy. Śmierć jednak do życia nie należy, śmierci nie doświadczamy. Doświadczamy tego co jest przed nią i tego, co po niej. A co doświadczymy po niej, zależy od tego, jak będziemy kochać przed nią.
Uroczystość Wszystkich Świętych, uroczystość ku czci wszystkich tych z nas, którzy cieszą się już wiecznym przebywaniem w Niebieskim Jeruzalem, wraz z naszym Ojcem, Bogiem Jedynym.
Jakże szczęśliwi muszą oni tam teraz być!
Ewangelia wg św. Mateusza mówi nam:
<<17 1 Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. 2 Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. 3 A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. 4 Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: "Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza".>>
Opisane tu Przemienienie Pańskie- to była tylko namiastka Nieba. Nie potrafimy, nikt z nas, wyobrazić sobie, jak bardzo będziemy szczęśliwi Tam, gdzie będziemy widzieć Boga takim, jaki jest. To, co ujrzeli Apostołowie, było tylko namiastką, a zobaczcie- chcieli rzucić wszystko, rozbić namioty i zostać tam, tak byli szczęśliwi. Teraz pomyślcie- jeszcze bardziej szczęśliwi są wszyscy ci, którzy już są w Niebie.
Nie musimy się za nich modlić, już tego nie potrzebują (możemy się za to modlić o ich wstawiennictwo u Pana, Boga naszego). Dzisiaj czcimy ich, wszystkich świętych i zwracamy szczególnie uwagę na to, że każdy z nas, niezależnie od rasy, narodu czy języka, każdy z nas powołany jest do świętości. Świętość to dar, na który nie zasługujemy i nigdy nie będziemy na niego zasługiwać. Jednak Bóg, który jest Miłością, tak bardzo nas ukochał, że daje nam to, na co nie zasługujemy, a chce tylko jednego- byśmy kochali.
Cytując św. Augustyna- "Kochaj i rób co chcesz", a nie tylko "Róbta co chceta", jak mówią niektórzy- mamy kochać, bo miłość jest najważniejsza- zostaliśmy stworzeni z miłości, możemy miłość dawać i jedyne, co zastaniemy w Niebie, to miłość.
Wszyscy znamy 3 cnoty Boskie- wiarę, nadzieję, miłość. Na cóż nam jednak w Raju pierwsze dwa? Miłość jest najważniejsza! Jeśli prawdziwie pokochamy, wszystko, co będziemy chcieli zrobić, będzie miało na celu sprawienie innym dobra, podzielenie się tą miłością.
Jutro przeżywać będziemy Dzień Zaduszny, a właściwie Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych. Pomódlmy się tego dnia, jeśli dzisiaj tego nie zrobiliśmy (a nawet, jeśli to zrobiliśmy), za tych wszystkich, którzy zmarli, opuścili ten ziemski padół i potrzebują naszej modlitwy- czyli za dusze w czyśćcu cierpiące, bo potrzebują naszej modlitwy jak nikt inny.
Tak mówi Pismo Święte:
<<Uczyniwszy zaś składkę pomiędzy ludźmi, posłał do Jerozolimy około dwu tysięcy srebrnych drachm, aby złożono ofiarę za grzech. Bardzo pięknie i szlachetnie uczynił, myślał bowiem o zmartwychwstaniu. Gdyby bowiem nie był przekonany, że ci zabici zmartwychwstaną, to modlitwa za zmarłych byłaby czymś zbędnym i niedorzecznym, lecz jeśli uważał, że dla tych, którzy pobożnie zasnęli, jest przygotowana najwspanialsza nagroda - była to myśl święta i pobożna. Dlatego właśnie sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu>>
2Mch 12, 43-46
Wróćmy jeszcze na moment do dnia dzisiejszego, a właściwie cofnijmy się o wiele bardziej, o 71 lat.
Dokładnie 1 listopada Roku Pańskiego 1946 święcenia kapłańskie w kaplicy domu arcybiskupiego z rąk księcia Adama Stefana Sapiechy, metropolity krakowskiego, otrzymał nie kto inny jak święty już Karol Wojtyła, od 16 października Roku Pańskiego 1978 szerzej znany jako Jego Świątobliwość Ojciec Święty Jan Paweł II Biskup Rzymski, Namiestnik Pana Naszego Jezusa Chrystusa, Następca Księcia Apostołów, Najwyższy Kapłan Kościoła Katolickiego, Patriarcha Zachodu, Prymas Italii, Arcybiskup i Metropolita Rzymskiej Prowincji Kościelnej, Suwerenny Władca Państwa Watykańskiego.
On też nie potrzebuje naszej modlitwy. Jest Święty. Wielki Polak, pierwszy Papież z naszego kraju, pierwszy Papież Słowianin. My, Polacy, czujemy z nim szczególną więź, jest nasz. Jest wspaniałym przykładem dla nas wszystkich, swoim życiem pokazał nam, jak postępować, jak kochać. Naśladujmy go i wszystkich innych świętych, a też będziemy po naszej śmierci wiecznie radować się z przebywania z Ojcem.
Papież powiedział kiedyś:
"...Musicie być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmierć... Musicie być mocni miłością, która cierpliwa jest, łaskawa jest..."
Posłuchajmy więc słów Jana Pawła II i kochajmy.
Papież powiedział kiedyś:
"...Musicie być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmierć... Musicie być mocni miłością, która cierpliwa jest, łaskawa jest..."
Posłuchajmy więc słów Jana Pawła II i kochajmy.
Jak widać, pierwsze dni listopada wcale nie należą do smutnych, jak wielu z nas się wydaje. Czas płynie naprzód, rodzimy się, żyjemy, umieramy. Śmierć jednak do życia nie należy, śmierci nie doświadczamy. Doświadczamy tego co jest przed nią i tego, co po niej. A co doświadczymy po niej, zależy od tego, jak będziemy kochać przed nią.
Kochajmy więc, dzielmy się miłością, dobrem, radością.
Radosnych, pełnych miłości świąt życzy
Reb

Komentarze
Prześlij komentarz