Przejdź do głównej zawartości

Wsadzanie w chodzik- czy naprawdę chcesz to robić swojemu dziecku?

Witajcie!

Dziś znów z zupełnie innej beczki, niż miało być. Ostatnio rozpisałem się o karciance Star Realms, potem miałem napisać coś na temat kilku fizjoksiążek, ale jak widać po tytule- wyszło coś zupełnie innego.

Kilka dni temu skończyłem czytać książkę "Rok 1984" G. Orwell'a (swoją drogą- gorąco polecam każdemu- szczególnie przed zbliżającymi się wyborami!), a z niej poznałem m.in. takie pojęcie jak "dwójmyślenie"- kto czytał, rozumie, o co chodzi, a kto nie- proszę bardzo: https://pl.wikipedia.org/wiki/Dw%C3%B3jmy%C5%9Blenie - tutaj możecie doczytać.
Także myślę, że najlepiej, jak właśnie to będziecie stosować, czytając mojego bloga haha (choć mam nadzieję, że niebawem zrecenzuję również i wspominane wcześniej książki) :D

No dobrze, ale czemu właśnie chodziki? Czemu ja, student, bez żony, bez dzieci, się tym zająłem?
Kilka dni temu była książka, a przedwczoraj- moja grupa zaczęła realizować na studiach nowy przedmiot-  DZR, czyli DIAGNOSTYKA I USPRAWNIANIE DZIECI Z ZABURZENIAMI ROZWOJU, dlatego też postanowiłem co nieco na ten fizjoterapii pediatrycznej się dowiedzieć (oraz podzielić się z wami co ciekawszymi odkryciami :D).

No i tu zmierzamy już stricte do głównego tematu mojego wywodu.
Otóż moją uwagę przykuł fakt, że tak wielu fizjoterapeutów jest przeciwko używania chodzików.
Sam za młodu byłem weź sadzamy, zatem myślałem, że w sumie czemu nie? Coś tam już niby wcześniej słyszałem, że się tego nie zaleca, ale tak znaczna negacja bardzo mnie zaciekawiła, toteż postanowiłem zgłębić ten temat i dlatego smaruję teraz tenże post, bo to, co wyczytałem, rzeczywiście pokazuje, jak ważne jest, by nie używać tego, badziewnego okazuje się, sprzętu (który mimo swojej szkodliwości jest tak często reklamowany w sklepach, gazetkach itp.)!


Zacząłbym od omówienia jakichś badań na ten temat, gdyż uważam, że tego typu wypowiedzi, bez żadnego poparcia w nauce, nie są wgl warte czytania- no po prostu nie zaufałbym komuś, kto z głowy pisze jakieś prawdy objawione na dany temat, nie powołując się przy tym na nikogo, ani na nic.
Jednak, co do badań na temat chodzików, jest ich na razie zbyt mało, by jednoznacznie stwierdzić szkodliwość tych rzeczy, aczkolwiek warto zwrócić uwagę, iż żadne badanie nie mówi nam, że chodzik w jakikolwiek sposób stymuluje rozwój dziecka (pierwsza lampka ostrzegawcza), a o to chyba nam chodzi?
Na szczęście znalazłem wiele postów i artykułów (kilka linków pojawi się na końcu) różnych specjalistów (przede wszystkich fizjoterapeutów z wieloletnim stażem), którzy jednoznacznie odpowiadają na pytanie, czy stosować chodziki? No i oczywiście odpowiedź brzmi: NIE!

Zatem dlaczego mówi się NIE chodzikom?
Przecież tak wiele osób, które są teraz  w moim wieku, było za młodu weń sadzanych i jakoś sobie dobrze żyją, radzą i wgl?
No właśnie- nie do końca. Oczywiście nie każdemu chodzik zaszkodzi, aczkolwiek znajdzie się wiele osób, które nabawią się przez to wielu wad postawy (i to akurat łatwo stwierdzić- wystarczy porównać dzieci, które używały chodziki, z tymi, którym rodzice tego oszczędzili), które z powodu chodzika właśnie cierpią w dorosłym życiu na bóle pleców albo mają problemy z biodrami, a nie ma takich, które chodzikowi cokolwiek zawdzięczają...
Może i wydaje się, że to takie czcze gadanie, bo te problemy mogły się też wziąć z czego innego... a więc idźmy dalej.
Spójrzmy może na stosowanie chodzika przez pryzmat naturalnego rozwoju dziecka.
Ono bowiem ma w genach zapisane, co powinno po kolei następować-  w skrócie: najpierw musi nauczyć się kontroli głowy, potem obręczy barkowej, następnie pełzania, czworakowania, siadania, dopiero potem wstawania, chodzenia itd.
Teoretycznie zdrowego dziecka nie trzeba niczego z tych rzeczy uczyć- samo do tego dojdzie.
No i tu już nasuwa się pytanie- po cóż więc omijać kilka ważnych etapów- dając dziecku chodzik?
Warto zwrócić uwagę na fakt, iż malec, którego sadza się do chodzika w wieku kilku miesięcy, rozwojowo nie jest na to zupełnie gotowe- nie ma odpowiednio ukształtowanego układu kostnego do przyjęcia pozycji stojącej, w rękach i stopach nadal prezentuje odruch chwytny (tak, w stopach też- to nie pomyłka- w reakcji na nacisk palce stóp zaciskają się tak samo, jak i palce rąk), a kto z nas chciałby chodzić na podwiniętych, zaciśniętych palcach? To już brzmi jak wyrządzanie dziecku krzywdy- nieprawda?

Co jeszcze zabieramy dziecku, dając mu chodzik?
W chodziku dziecko nie uczy się żadnych reakcji obronnych, nie uczy się np. wyciągać ręce w sytuacji zagrożenia upadkiem, bo po prostu takich sytuacji nie doświadcza, nie uczy się też hamować, uważać, by nie uderzyło w ścianę, drzwi, inne przeszkody itd.
Czy nie lepiej, żeby doświadczyło tego wszystkiego wcześniej, gdy uczy się czworakować, siadać, potem chodzić na miękkim dywanie, gdy bawi się w bezpiecznym środowisku pod czujnym okiem rodziców, gdzie wszelkiego rodzaju wywrotki nie będą dla niego aż tak przykrym doświadczeniem, a przeszkody na jakie się natknie będą puchatymi maskotkami, poduszkami itp.?


Ponadto dziecko w chodziku nie uczy się w żaden sposób naturalnego chodzenia, ani nawet siadania- doświadcza ono bardzo nienaturalnej pozycji- ani bowiem nie stoi, ani nie siedzi.
Przez to może nabawić się wielu złych nawyków, może mieć trudności z nauczeniem się utrzymywania równowagi, nie wypracuje prawidłowych wzorców aktywacji mięśni podczas chodu, ani nie nauczy się obciążać stopy w sposób prawidłowy.
Również rozwój intelektualny takiego dziecka może zostać zaburzony. Dzieci bowiem nie uczą się tak, jak my- nie czytają książek, nie oglądają filmów itp. Ucząc się ruszać kończynami koordynują przy tym pracę półkuli mózgowych, co potem przekłada się na m.in. jednoczesne czytanie i rozumienie tekstu, czy mówienie i myślenie naraz. Czy chcemy utrudnić dzieciom późniejszą naukę, którą i tak są w szkołach przeładowywane?


Paradoksalnie do tego, co zwykle ludzie myślą, w chodzikach maluch nie jest wcale bezpieczny.
Jak się okazuje, korzystanie z chodzików wiąże się ze zwiększoną liczbą wypadków i urazów, szczególnie w obrębie głowy i szyi (w takiej Ameryce do szpitali z tego powodu trafia średnio 26 dzieci na dobę).
Dlatego też np. w Kanadzie, chodziki są zabronione już od około 16 lat (oby i w Polsce jak najszybciej do tego doszło).


Dlaczego więc tak często nadal korzysta się u nas z chodzików?
Utarło się bowiem błędne przekonanie, przekazywane z pokolenia na pokolenie, że stosowanie ich pomaga dziecku w utrzymywaniu pozycji spionizowanej, a nawet w nauce chodzenia, co oczywiście jest wielką bzdurą!
Poza tym dzieci lubią chodziki, no bo kto by nie lubił środka, który pozwala im się szybciej i łatwiej poruszać, sięgać wyżej itd.? Ale czy o to chodzi, by dziecku wszystko ułatwiać, by już od maleńkości uczyć go zależności od innych, a nie samodzielności?
No i oczywiście wsadzanie dziecka w chodzik powodowane jest często lenistwem albo dbaniem o własną wygodę przez rodziców- i to jest chyba największy argument za... (jednak nie będę się nad tym rozwijał, bo sam nie mam dzieci, a więc byłoby to co najmniej nie na miejscu, jedynie sygnalizuję, by się nad tym samemu zastanowić, czy warto przedkładać własną wygodę, nad prawidłowy rozwój dziecka)

Kończąc- najbardziej przykre z tego wszystko jest to, że nawet w środowisku medycznym, wśród lekarzy, a nawet fizjoterapeutów zdarzają się rodzice, którzy chętnie wsadzają swoje dzieci w chodzik, a przecież szczególnie oni powinni sobie zdawać sprawę, że zdecydowanie nie warto...

Tutaj zamieszczam wspomniane linki do postów/artykułów autorstwa fizjoterapeutów, ogólnie specjalistów mądrzejszych ode mnie:
  https://www.facebook.com/czasmamama/photos/a.1812368672370714/1897542107186703/?type=3&hc_location=ufi
https://falmed.pl/czy-chodzik-jest-dobry-dla-mojego-dziecka?fbclid=IwAR06n6paHye6r4kyAl04ehcgEkqmnupXwS7A44MneYpVNrb0gvIE-dunhRY
https://mamafizjoterapeuta.pl/2018/11/05/czy-chodzik-rzeczywiscie-szkodzi/
http://www.godmother.pl/dlaczego-chodzik-jest-zly-dla-mozgu/


No i to by już było wszystko na dziś. Pamiętajcie- mówimy zdecydowane NIE chodzikom!

Pozdrawiam i życzę wszystkim miłego dnia,
Reb

Komentarze