Witajcie,
Dzisiaj trochę o strajku. Czytacie na własną odpowiedzialność- ostrzegałem.
Nauczyciel- zawód godny poszanowania, ale czy na pewno?
Dziś, 8 kwietnia 2019r., zaczął się ogólnopolski strajk nauczycieli. Jak na razie jedynym plusem tego wydarzenia jest większa ilość wolnych miejsc w autobusach i tramwajach, którymi dzieci i młodzież dojeżdżają zwykle do szkół.
No właśnie- dzieci i młodzież. Czy to nie tak, że dla nauczycieli ich dobro jest najważniejsze, z czego tak się wszem i wobec szczycą?
Dlaczego więc nie pozwalają uczniom chodzić do szkoły, a tych, którzy zostaną do szkoły odprowadzeni, może złapać policja, z powodu niezapewnienia im należytej opieki przez boguduchawinnych rodziców, pracujących często w tych godzinach, gdyż do późnych godzin wczorajszego dnia nie wiedzieli, czy zajęcia się odbędą, czy też nie i pewnie wielu nie dało rady wziąć urlopu, aby zająć się dziećmi przez cały dzień?
Dlaczego odbierają uczniom trochę wakacji, gdyż potem będą musieli odrobić ten strajk?
Dlaczego chcą uniemożliwić 8-klasistom i gimnazjalistom podejście do i tak już stresujących egzaminów, co zaowocuje zapewne jeszcze większym stresem wśród młodzieży?
Dlaczego zapowiadają, że może nawet nie dojść do egzaminów maturalnych w tym roku, przez co maturzyści martwią się, czy uda im się dostać na studia?
Dlaczego, w ostateczności, nauczyciele mają nawet zamiar nie wydawać uczniom świadectw ukończenia danej klasy i uniemożliwić im przez to przejście na kolejne poziomy edukacji?
Czy to się nazywa dbanie o dobro uczniów? Nie, jak dla mnie jest to jawna kpina z uczniów!
Także, jak już ustaliliśmy, nie chodzi o dobro uczniów- a o co? Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Jednak te, tak to już u nas jest, dostaje się za coś...
Sam jestem teraz studentem, więc na szczęście mnie strajk nie obejmuje, ale wielu z moich znajomych już tak i bardzo im współczuję.
Z mojego szkolnego doświadczenia wynika, że dużo nauczycieli zupełnie nie nadaje się do tej pracy- zaryzykuję stwierdzenie, że nawet blisko połowa (przynajmniej patrząc na wszystkich tych, z którymi miałem do czynienia).
Często nie mają oni wiedzy, o chęciach do jej poszerzania już nie wspomnę.
Często lubią stresować uczniów, wyzywać ich, wyśmiewać, obrażać, a zdarzają się nawet przypadki szarpaniny i bicia uczniów (sam spotkałem się z 3 takimi sytuacjami).
Często uchodzi im to wszystko płazem, bo słowa ucznia, czy rodziców, nic nie znaczą i łatwo mogą się nauczyciele wykpić przed lubiących ich dyrektorem.
Rzadko kiedy zdarza się, żeby nauczyciel przerobił z uczniami cały wymagany materiał, przez co uczniowie tym bardziej są nieprzygotowani do następnych etapów edukacji, egzaminów itp.
Poza tym nauczyciele pracują o wiele mniej, niż inne grupy zawodowe, jeśli patrzeć na ich godziny pracy, czy wkład w nią, bo przygotowanie sprawdzianów (często nie zmienianych potem przez kilka dobrych lat) i sprawdzanie ich porównując odpowiedzi z kluczem, do zbyt wymagających zadań chyba nie należy? Inne zawody też często muszą pracować w domu poza godzinami...
Ponadto praca nauczyciele nie jest pracą fizyczną, w niebezpiecznych warunkach, wymagającą zarywania nocy, czy poświęcania całych dni na nią.
Nauczyciele często (większość co roku) jeżdżą prawie za darmo, jeśli nie zupełnie, na wycieczki szkolne, gdzie dodatkowo mogą sobie wypocząć, zwiedzić świat itd.
Który inny zawód ma tak dobrze?
Za co więc oni chcą te podwyżki?
No dobrze, mimo wszystko jest trochę nauczycieli, którzy osiągają spektakularne efekty w uczeniu.
Takich, według mnie powinno się wspierać, jak tylko się da, aby nie uciekli za granicę, czy nie popadli w znużenie pracą i stali się jak reszta. Tacy zasługują na duże podwyżki.
Proponuję wyselekcjonować takie jednostki i je wesprzeć, a reszta, jak chce, to niech też się weźmie za siebie, a wtedy dostanie, na co zasłuży.
Także no, nie wspieram strajku, jak dla mnie jest to zupełnie bez sensu.
Co byście powiedzieli, gdyby lekarze opuścili szpitale na kilka tygodni i zostawili wszystkich chorych i cierpiących samym sobie?
Co byście powiedzieli, gdyby policja, sądy i więzienia przestały funkcjonować na dłuższy czas?
Takie rzeczy powinny być karane, a nie nagradzane.
To tyle ode mnie na dziś, pozdrawiam,
Reb
Dzisiaj trochę o strajku. Czytacie na własną odpowiedzialność- ostrzegałem.
Nauczyciel- zawód godny poszanowania, ale czy na pewno?
Dziś, 8 kwietnia 2019r., zaczął się ogólnopolski strajk nauczycieli. Jak na razie jedynym plusem tego wydarzenia jest większa ilość wolnych miejsc w autobusach i tramwajach, którymi dzieci i młodzież dojeżdżają zwykle do szkół.
No właśnie- dzieci i młodzież. Czy to nie tak, że dla nauczycieli ich dobro jest najważniejsze, z czego tak się wszem i wobec szczycą?
Dlaczego więc nie pozwalają uczniom chodzić do szkoły, a tych, którzy zostaną do szkoły odprowadzeni, może złapać policja, z powodu niezapewnienia im należytej opieki przez boguduchawinnych rodziców, pracujących często w tych godzinach, gdyż do późnych godzin wczorajszego dnia nie wiedzieli, czy zajęcia się odbędą, czy też nie i pewnie wielu nie dało rady wziąć urlopu, aby zająć się dziećmi przez cały dzień?
Dlaczego odbierają uczniom trochę wakacji, gdyż potem będą musieli odrobić ten strajk?
Dlaczego chcą uniemożliwić 8-klasistom i gimnazjalistom podejście do i tak już stresujących egzaminów, co zaowocuje zapewne jeszcze większym stresem wśród młodzieży?
Dlaczego zapowiadają, że może nawet nie dojść do egzaminów maturalnych w tym roku, przez co maturzyści martwią się, czy uda im się dostać na studia?
Dlaczego, w ostateczności, nauczyciele mają nawet zamiar nie wydawać uczniom świadectw ukończenia danej klasy i uniemożliwić im przez to przejście na kolejne poziomy edukacji?
Czy to się nazywa dbanie o dobro uczniów? Nie, jak dla mnie jest to jawna kpina z uczniów!
Także, jak już ustaliliśmy, nie chodzi o dobro uczniów- a o co? Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Jednak te, tak to już u nas jest, dostaje się za coś...
Sam jestem teraz studentem, więc na szczęście mnie strajk nie obejmuje, ale wielu z moich znajomych już tak i bardzo im współczuję.
Z mojego szkolnego doświadczenia wynika, że dużo nauczycieli zupełnie nie nadaje się do tej pracy- zaryzykuję stwierdzenie, że nawet blisko połowa (przynajmniej patrząc na wszystkich tych, z którymi miałem do czynienia).
Często nie mają oni wiedzy, o chęciach do jej poszerzania już nie wspomnę.
Często lubią stresować uczniów, wyzywać ich, wyśmiewać, obrażać, a zdarzają się nawet przypadki szarpaniny i bicia uczniów (sam spotkałem się z 3 takimi sytuacjami).
Często uchodzi im to wszystko płazem, bo słowa ucznia, czy rodziców, nic nie znaczą i łatwo mogą się nauczyciele wykpić przed lubiących ich dyrektorem.
Rzadko kiedy zdarza się, żeby nauczyciel przerobił z uczniami cały wymagany materiał, przez co uczniowie tym bardziej są nieprzygotowani do następnych etapów edukacji, egzaminów itp.
Poza tym nauczyciele pracują o wiele mniej, niż inne grupy zawodowe, jeśli patrzeć na ich godziny pracy, czy wkład w nią, bo przygotowanie sprawdzianów (często nie zmienianych potem przez kilka dobrych lat) i sprawdzanie ich porównując odpowiedzi z kluczem, do zbyt wymagających zadań chyba nie należy? Inne zawody też często muszą pracować w domu poza godzinami...
Ponadto praca nauczyciele nie jest pracą fizyczną, w niebezpiecznych warunkach, wymagającą zarywania nocy, czy poświęcania całych dni na nią.
Nauczyciele często (większość co roku) jeżdżą prawie za darmo, jeśli nie zupełnie, na wycieczki szkolne, gdzie dodatkowo mogą sobie wypocząć, zwiedzić świat itd.
Który inny zawód ma tak dobrze?
Za co więc oni chcą te podwyżki?
No dobrze, mimo wszystko jest trochę nauczycieli, którzy osiągają spektakularne efekty w uczeniu.
Takich, według mnie powinno się wspierać, jak tylko się da, aby nie uciekli za granicę, czy nie popadli w znużenie pracą i stali się jak reszta. Tacy zasługują na duże podwyżki.
Proponuję wyselekcjonować takie jednostki i je wesprzeć, a reszta, jak chce, to niech też się weźmie za siebie, a wtedy dostanie, na co zasłuży.
Także no, nie wspieram strajku, jak dla mnie jest to zupełnie bez sensu.
Co byście powiedzieli, gdyby lekarze opuścili szpitale na kilka tygodni i zostawili wszystkich chorych i cierpiących samym sobie?
Co byście powiedzieli, gdyby policja, sądy i więzienia przestały funkcjonować na dłuższy czas?
Takie rzeczy powinny być karane, a nie nagradzane.
To tyle ode mnie na dziś, pozdrawiam,
Reb
Komentarze
Prześlij komentarz